O szczepieniu macice winnej

o szczepieniu macice winnej 003Piotr Crescentyn, Księgi o gospodarstwie, Księga piąta o winie, [10]

[A]
Gałązki winne bywają szczepione abo w inszą macicę, abo w jakie insze drzewo. A w macicę szczepienie dwojakim obyczajem być może: abo w pniak, abo w gałąź.
[B]
Szczepienie w pniak tak bywa. Obrać pniak zdrowy od starości niezbuczniały, który by w sobie miał dosyć żywiącej wilgotności. Taki ma być zerżnion na pół stopy przy ziemi abo jednak w ziemi, gdyż wzgórę nad ziemią zerżniony nie tak rychło latorośli przyjmuje. A Barro powiada, iż taki pniak ma być zerżnion trzy dni przed tym, niż weń będzie szczepienie, aby tak z niego przychodząca a zbytnia wilgotność wyszła.
[C]
Latorośli też ku szczepieniu mają być świeże, okragłe, na których by było wiele pąkowia, z których dwa abo trzy mają być wstawione w szczepieniu. Tamże więc latorośl ma być zerżniona z jednej strony na dwa palca wzdłuż, iżby z jednej strony skóra została, a na drugiej ma być znienagła zaostrzona, jako bywa w latoroślach inszych szczepów.
[D]
Ona też strona, która z skórą zostanie, ma być przystossowana ku skórze pniakowej, a oto lubo pączek na[j]niższy prawie ma przyledz do pniaka i ma tak obrócon być, aby z nie[g]o na stronę poboczną patrzał. Zatym obwięzać, jako inszy szczep, ale potrzeba przykrycia nad nim, aby słońce nie posuszyło. Takież obrony od wiatrów, aby nie wychowierały, a jeśli kiedy ono związanie obeschnie, tedy potrzeba je leguczko odmiękczać pokrapiani[e]m na wieczór, aby taką wilgotnością szczep brał posilenie przeciw słonecznej gorącości. A gdy się już nowe latorośli puszczą, trzeba im podporu, przywięzując do kołu jakiego, aby tak wiatr nie uraził młodego płodu. Wolne też, a nie ciasne ma być przywięzowanie, by się latorosłka młoda nie zgniotła.
[E]
Jestliby w ziemi szczepienie było, tedy okopani[e]m ziemie obwaruj latorośl wszczepioną, aby ona ziemia dawała też nieco wilgotności latorośli, nad tę, którą będzie brać z pniaka. Drudzy lepak win[i]arze szczepią w macicę, choć i w gałąź dwuletnią lub starszą drugą gałąź grubą (przy której by było nieco twardej a starszej gałęzi zerżniono) równą abo też nierówną pniakowi, lubo gałęzi, w którą szczepią, a tak obiedwie zwięzują obyczajem tym, jako insze szczepy, który już wyżej jest wypisan.
[F]
Szczepienie też w gałąź bywa dwojakim obyczajem. Pi[e]rwszy jest, a lepszy, gdy nowa gałązka bywa w nową wstawiona, tak, iżby obojej było zerżnienie przy stawie własnym. Zatym obwinąć chustą woskiem napojoną i obwięzać prącim a gliną zamazać.
[G]
Drugi obyczaj, gdy pączek z jednej macice bywa wykrojon okrążony aże do drzenia nie prosto, ale kończato. A takież pączek wyrżnąć z onej macice, w którą by chciał szczepić tamże wstawiwszy ma być obwarowanie tak, jako wyżej napisano o takowym szczepieniu drzewa – przyjmuje się szczepienie takowe i rodzi.
[H]
Powiadał mi też jeden gospodarz doświadczony, iż on nie zrzynając pniaka, tylko wywierciał w gałęzi, abo w macicy małym świderkiem aż do drżenia. Tamże wstawił latorośl inszej macice równą onej dziurce, tylko trochę skórki wi[e]rzchniej oskrobawszy i przyjmowało się, choć nie zrzynał macice. Wszakoż lepiej się przyjmuje, gdy bywa zerżnienie.
[I]
Jest jeszcze drugi niezły obyczaj szczepienia. Uczynić w macicy rozszczepienie pochyło ku dołowi, aż do same[g]o drżenia, abo niedaleko, tak, iżby tam na dwa paca mógł wni[j]ść klinik. Tamże wstawić latorośl ze dwiema pączkoma, przy której by zostało nieco starej gałęzi. A tak ją też pochodzisto zaostrzyć, aby się mogła skóra ku skórze przystosować. Potym obwięzać gliną a chustą jako jest obyczaj. A sama bacica ma być z wierzchu zrżana na cztyry palce nad miestczem szczepienia. A nie dopuszczać tam, ani ku dołowi, ani wzgórę róść żadnej latorośli na macicy, chyba [tylko] na gałązce wszczepionej.
[J]
Może też być tym obyczajem niejedna gałązka wszczepiona, jedna od drugiej niedaleko. Aczkolwie[k] na[j]lepiej, gdy jedna sama latorośl będzie wszczepiona, chociaby też była mało mniejsza, niźli pniak, by tylko z jednej strony skóra się dobrze przystosowała, abo jako Barro naucza, aby się tylko drżenie zrównały dotknieni[e]m.
[G]
Szczepienie wina w insze drzewa dwojakim też może byc obyczjem. Jeden jest, gdy gałąź winnej macice będzie przewleczona przez wiśnię abo które insze drzewo, dlatego, aby się wino dostawało w ten czas, kiedy dochodzi owoc onego drzewa. Drugi obyczaj, gdy latorośl winna takież bywa wstawiana w pniak zerżniony, jako insze szczepy bywają.
[H]
Pierwszym obyczajem taka ma być sprawa. Nasadziwszy wina wedle wiśnie abo którego inszego drzewa gruszczanego lub jabłonowego, przewiercieć abo rozszczepić ono i przewlec tedy gałąź winną, która może wleźć. A gdy się oboje przyjmie a zroście się, jako jedno drzewo, tedy odciąć macicę winną od drzewa, iż tylko ona przewleczona w nim zostanie. A tak ona bierąc żywność i siłę z nowej matki, będzie tegoż czasu dawać owoc, kiedy ona.
[I]
Zasię szczepienie gałązki winnej obyczajem pospolitym, jako uczy Columella, może być w wiąz i też w insze drzewo, tak iżby pniak był wywiercian świdrem aże do drzenia. Tamże wstawić gałązkę z pąkowim tak jako wyżej namieniono. A takowe oboje szczepienie ma być lutego księżyca w ciepłych krainach, a marca w zimniejszych, póki macica niewodną, ale jeszcze lipką a gęstą z siebie wilkość wypuszcza. Aczkolwie[k] też czasem mogą się przyjmować i w ten czas szczepione, gdy prawa z nich ciecze woda, abo też gdy się juz pączki puszczą.
[J]
Może tez wino być szczepione maja i czyrwca, a to gdy latorosli abo z daleka będą przywozone, abo gdy bywają w cieniu a w chłodzie z dawna zachowane. Powiedał mi też jeden zakonnik, iż księżyca kwietnia, gdy się już pąkowie puka, wyjął wierzchołek pączka, który już był puścił rostawiwszy listki tamże na ono miestce w on dołek, który został, wstawił też takowy wi[e]rzchołek pączkowy z drugiej macice, wyjąwszy świeżo bez żadnej pomocy, tylko świeżym krowim gnojem obmazawszy – przyjęło się czyście. Cato też naucza którym obyczajem wino ma być szczepiono, ale iż wszytko już wypisano, przeto nie powtórzę.

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.