Ręczna wyciskarka olejowa PITEBA – recenzja

pitebaZalety i wady produktu na rynku polskim.

Tłoczenie olejów było od dawna moim marzeniem. Odnoszę bowiem nieodparte wrażenie, że dostepne na rynku oleje są powoli działającą trucizną, mającą poważny wpływ na zdrowie całego społeczeństwa. Również dostępne oleje ekologiczne – w moim odczuciu – nie dają pełnej satysfakcji, a niektóre wręcz smierdzą.

Ostatnio postanowiłem zrealizować swoje marzenie i zakupiłem wyciskarkę firmy PITEBA (link po kliknięciu na zdjęcie). Tekst nie ma charakteru reklamowego, nie czerpię tez żadnych profitów z „naganiania klientów”, nie uczestniczę w programie partnerskim tej firmy, zresztą produkt jest tak niszowy, że prawdopodobnie taki program nie miałby sensu. Ponieważ na temat tej wyciskarki jest w internecie trochę informacji, ograniczę się tylko do omówienia jej zalet i wad, aby uzmysłowić czytelnikowi z jakiego typu produktem ma do czynienia, i z jakimi ewentualnie kłopotami musi sie liczyć podczas jego eksploatacji.

Zalety

Wytłoczony olej ma doskonały smak i aromat; jego jakość bije na głowę oleje dostępne w handlu (także te „ekologiczne”).

Zdaje się, że olej można zastosować w medycynie naturalnej, zarówno jako olej do masażu, jak i do użytku wewnętrznego.

Ilość wytłoczonego oleju jest zadowalająca. Przykładowo: 38 dkg niełuskanego słonecznika daje około 150 ml oleju, 24 dkg łuskanych orzechów włoskich daje około 100 ml oleju.

Makuchy (wytłoczony) olejowe są przysmakiem dla ptaków, szczególnie dla sikorek.

Wyciskanie oleju nie jest trudne; wymaga tylko siły rąk; widok kapiącego oleju sprawia wielką satysfakcję.

Wyciskarka nie wymaga użycia prądu, może być więc wykorzystywana w warunkach polowych, choć konieczny jest stabilny, solidny stół, zestaw śrubek z nakrętkami motylkowymi, kawałki desek i metalowe kątowniki do usztywnienia.

Wyciskarka jest na tle wielu innych ofert raczej tania.

Montaż wyciskarki i jej użytkowanie daje wiele radości majsterkowiczom, umysłom oryginalnym i wynalazczym.

posiadanie wyciskarki zapewnia dostęp do niedostępnych na rynku „dzikich” odmian oleju, takich chociażby jak olej z orzeszków lipy, olejek z rokitnika, olej buczynowy, olejki z nasion drzew iglastych itp., co jest niezwykle ważne dla osób ceniących sobie niezależność żywnościową w dobie roślin mieszańcowych i GMO. (Niestety w porze zimowej nie dane mi jest wypróbować tych możliwości!)

Wymienione zalety sprawiają, że zakup takiej wyciskarki jest godny przemyślenia, acz po zapoznaniu się z wymienionymi niżej wadami.

Wady

W Polsce niekopcący, kolorowy olej parafinowy jest trudno dostępny. Dostępne typy oleju parafinowego kopcą mniej lub bardziej, ale kopcą i zasmradzają pomieszczenie. Po użyciu znacząca część wyciskarki pokryta jest sadzą, więc trzeba ją potem myć, używając gumowych rękawiczek. Ponieważ nie jestem pewien czy wdychanie węglowodorów alifatycznych może być zrekompensowane rozkoszowaniem się szklanką własnego oleju, zastanawiam się nad używaniem świec woskowych, co oczywiście znacząco podroży koszty eksploatacji.

Istnieje niebezpieczeństwo pożaru, a ponieważ nafta i jej pochodne nie dają się ugasić za pomocą wody, trzeba mieć pod ręką działającą gaśnicę. Ogień zresztą trzeba co jakiś czas gasić, aby nie przegrzać tuby; potem znów zapalać, co wymaga uwagi. Byc może użycie kolorowego oleju parafinowego ograniczyłoby zagrożenie, gdyby taki olej był łatwo dostepny…

Nakrętka z dwoma otworami nakręcana na tubę silnie się rozgrzewa. Odkręcenie jej zaraz po użyciu jest praktycznie niemożliwe. Potem zresztą także jest kłopotliwe, gdyż nakrętka nie ma kształtu umożliwiającego użycie klucza, np. klucza francuskiego. W rezultacie makuchy pozostałe w tubie twardnieją i nie pozostaje nic innego jak wrzucić całą wyciskarkę do miski z chłodną wodą. Potem niestety trzeba użyć nafty, bo inaczej nakrętka nie daje się odkręcić. Przydatny jest gruby gwóźdź, który po wetknięciu w otwory nakrętki pełni rolę korby i ułatwia odkręcenie.

Wymienione wady sprawiają, że użytkowanie tłoku jest dosyć kłopotliwe, wymaga znacznej koncentracji i uwagi, a czyszczenie z sadzy i makuch przypomina trochę szorowanie przypalonych garów. Mam nadzieję, że producent wyciskarki postara się usunąć przynajmniej część tych wad w kolejnych modelach i dostosuje produkt do warunków polskich.

Jakub Brodacki

Aktualizacja (13.01.2013): w sklepie z dewocjonaliami kupiłem duński, niekopcący olej parafinowy. Sprzedawany jest w baniakach po 5 litrów, bezbarwny, cena wysoka 80 zł, ale bardzo wydajny, praktycznie nie widać zużycia. W porównaniu do poprzednich prób ten olej kopci minimalnie.

I tu dodatkowa uwaga: niektóre nasiona mogą być przesuszone i wymagaja namoczenia. Tak właśnie zdarzyło mi się wczoraj z lnem, trzymanym od zeszłego roku.

Tagi , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

136 odpowiedzi na „Ręczna wyciskarka olejowa PITEBA – recenzja

  1. Rafał mówi:

    Witam.Kupiłem taka maszynkę już w Polsce(bo wyszło taniej i prościej) i jestem bardzo zadowolony.Tłoczę głównie olej lniany i muszę przyznać, że jest o niebo lepszy od takiego kupionego w sklepie, no i tańszy. Jeżeli chodzi o olej do lampki to śmiało można go dostać w sklepach „z upominkami”. Chętnie podpowiem gdzie kupiłem maszynkę i jak się z nią obchodzić. Wystarczy dodać komentarz to rozwiniemy wątek

    • alchymista mówi:

      Ciekawe gdzie w Polsce można kupić pitebę. Mieszkam na prowincji, gdzie dostęp do niektórych produktów jest utrudniony. Stąd też ów olejek do lampy nabyłem w sklepie z dewocjonaliami, bo nigdzie indziej nie było. Nota bene – jakiej firmy olejek kupiłeś?
      Jak wyglądają Twoje doświadczenia z tłoczeniem oleju? Ja tłoczyłem olej słonecznikowy i orzechowy, bo na lnianym akurat mi nie zależy.

    • Adam mówi:

      Chciałbym spytać, czy wyciskałeś olej z soi? Czy tą maszynką można wycisnąć olej z soi?
      I podpowiedz gdzie ją kupiłeś i ile kosztowała.
      Dzięki.
      Adam

    • alchymista mówi:

      Jeśli klikniesz na zdjęcie w moim wpisie, przekieruje Cię na stronę producenta, gdzie są wszystkie dane i ceny.
      Oleju z soi nie próbowałem wyciskać.

    • lukas mówi:

      Witam , gdzie mogę kupić taka maszynkę do oleju i właśnie jak jej się używa ?

    • alchymista mówi:

      Kliknij na zdjęcie we wpisie. Odeśle Cię do strony producenta. Pozdrowienia.

    • henryk Sobótka mówi:

      Jestem zainteresowany kupnem tej maszynki , proszę o informacje.Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      Nie dystrybuuję wyciskarki, proszę kliknąć na zdjęcie – przeniesie Pana na stronę producenta.

    • Rafał mówi:

      Napisz e-mail do tego gościa, on to sprzedaje fashion-x@o2.pl
      Ja od niego kupiłem i miał ostatnio takie łożysko do tej prasy

  2. Rafał mówi:

    Maszynkę kupiłem na allegro od użytkownika Fashion-X, widziałem, że jeszcze wystawia maszynki. No z nazwą olejku to będzie problem bo etykietka zeszła ale ma kolor niebieski i niby miał mieć zapach oceanu no i jakiś tam zapach ma:) Olej kupiłem rok temu 0,5 litra to mi się jeszcze zostało pół butelki. Tłoczę olej lniany ale także próbowałem rzepakowy, słonecznikowy, z orzecha włoskiego i z dyni, ale miałem dynię łuskaną i się wylot zapiekał i dałem sobie spokój. Len się tłoczy bardzo ciężko i trzeba się wstrzelić z wilgotnością nasion.

    • alchymista mówi:

      Kilka pomysłów chodzi mi po głowie.
      1. Niewykluczone, że uda się machinę zmotoryzować, co troszkę ułatwiłoby działanie (kręcenie korbą wymaga sporego wysiłku). Ale to na razie w fazie przygotowawczej…
      2. Problem odkręcania nakrętki z dwoma otworami, o którym pisałem został rozwiązany dzięki kluczowi hydraulicznemu. Niestety po odkręceniu w środku znajdują się sprasowane na amen makuchy, które można usunąć po namoczeniu dopiero następnego dnia. A więc w zasadzie maszynka powinna mieć kilka takich nakrętek, które w trakcie tłoczenia można by wymieniać, żeby nie przerywać w połowie pracy. Problem tylko skąd taką nakrętkę wziąć i ewentualnie komu zlecić jej wykonanie (kowal artystyczny?).
      3. zastanawiam się czy nie założyć polskiego forum użytkowników piteby czy w ogóle miłośników tłoczenia oleju. Ta strona jest stroną amatorską, więc nie gwarantuję, że zawsze będzie działać super, jeszcze sporo się uczę. Forum byłoby czymś pewniejszym.

  3. Rafał mówi:

    Nakrętkę dostaniesz w sklepie hydraulicznym bo to redukcja z grubszej rurki na cieńszą tzw. „mufka”
    No właśnie zapomniałem napisać, że używam klucza do rur:)
    Jeżeli chodzi o czyszczenie, to robię to zaraz po pracy-czop z wytłoczyn wybijam dopasowanym do węższego otworu prętem i jak materiał jest dobrze sprasowany to mało zostaje do wyskrobania co czynię śrubokrętem i na koniec czyszczę małą szczoteczką drucianą.Cała taka operacja zajmuje ok.5 min. Czyszczenie prasy i ślimaka to też prosta sprawa-po prostu trzeba dobrze wszystko wytrzeć.Ostatnio wytestowałem kompresor-rewelacja, wszystko ładnie wydmuchuje i tylko wystarczy przetrzeć

  4. Rafał mówi:

    Jeżeli chcesz zamontować silnik to będzie potrzebny motoreduktor lub duże różnice w średnicy kół pasowych lub zębatych żeby uzyskać prędkość ślimaka ok 50 obrotów/minutę. No i myślę że należałoby zamontować łożysko u nasady ślimaka

    • alchymista mówi:

      To dla mnie projektuje kto inny 😉 Ja się nie znam na tym za dobrze. Ale dzięki za radę, przekażę.
      Czy tej mufki można uzywac do celów spozywczych?

    • bohandas mówi:

      Można zastosować silnik z jakiejś taniej wolnoobrotowej wyciskarki do owoców (np. clarus daje 80 obrotów na minutę).

    • alchymista mówi:

      Poprosiłem teścia, żeby mi taki silnik zrobił. Za jakiś czas opowiem jak działa.

  5. Rafał mówi:

    Nakrętka Piteby to właśnie nic innego jak taka redukcja z 1 na 1/2 cala tylko ma nawiercone otwory wylotowe dla makuchu

  6. Rafał mówi:

    Myślę, że możesz założyć forum użytkowników Piteby, może stała by się popularniejsza, bo to całkiem fajne urządzenie

  7. EAnna mówi:

    Witam,
    właśnie zapupiłam wyciskarkę i jutro będę próbować.
    Gdzie można kupic orzeszki buczyny, lipy czy też rokitnika, o których wspomina autor artykułu?
    Pozdrawiam EAnna

    • alchymista mówi:

      Kupić??? 😉 Naprawdę nie wiem… Lipy rosną tu i ówdzie, niedługo będą kwitnąć, a potem będą miały orzeszki. Zamiast kupować orzeszki proponuję kupić drabinę 😉
      Największe zasoby buczyny są na pogórzu – zwłaszcza w Bieszczadach.
      jeśli chodzi o rokitnik, to miałem na myśli owoce – zawierają sporo tłuszczu leczniczego. Rokitnik nalezy do tej samej rodziny co oliwka (i jesion).

  8. EAnna mówi:

    Dziekuję za info,
    pozdrawiam EAnna

  9. EAnna mówi:

    Wyciskałam dzisiaj 1/2kg siemienia lnianego.
    Korbą kręcił mąż i mimo, że kawał chłopa, robił to z wielką trudnością. Mimo zwilżenia nasion dwa dni temu do teoretycznej wartości wilgotności 8%, wyciskanie ich odbyło się na granicy możliwości. Poza tym makuchy wychodziły z olejem i przepuściliśmy je przez praskę drugi raz. Dokręcanie ogranicznika w celu dalszego zwiększenia ciśnienia doprowadziłoby do zablokowania maszynerii i strajku obsługi.
    Czy macie rozpracowaną optymalną wilgotność ziaren lnu?
    Kupiłam praskę głównie z przeznaczeniem do oleju lnianego.
    Olej z orzechów włoskich (przetrzymanych od zbiorów w zamrażalniku) wyciskał się stosunkowo łatwo.
    Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.
    P.S. Pierwsze doświadczenia:
    1. Olej parafinowy polski, bezbarwny, zakupiony w „dewocjonaliach” nie kopci, jeżeli knot ma długość max.1mm.
    2. Nakrętkę z dziurkami łatwo odkręca się kluczem nastawnym „żabką”
    3. Makuchy z nakrętki wyciskam śrubą w imadle. Wychodzi czop, reszta dosyć szybko mięknie w wodzie
    4. Makuchy z orzechów po rozbiciu blenderem są idealną mąką do biszkoptów.
    5. Olej klaruje się bardzo dobrze w lodówce, co ma znaczenie szczególnie w przypadku oleju lnianego
    Pozdrawiam EAnna

    • alchymista mówi:

      Z siemieniem lnianym mam podobnie złe doświadczenia. Olej wychodzi wszystkimi możliwymi otworami, tylko nie tam gdzie trzeba, no i rzeczywiście bardzo trudno wycisnąć.
      Prawdopodobnie używamy przypadkowych gatunków lnu, pewnie trzeba o tym coś więcej poczytac i wybrać odmianę wysokooleistą. W mojej okolicy prawie nie ma upraw lnu, więc prawdopodobnie importujemy jakies byle co z Indii.
      Mi na razie olej lniany nie był potrzebny; z nadzieją czekam na olej z orzeszków lipy w lipcu. O eksperymencie nie omieszkam donieść.

      A – i coś jeszcze. Wiosną nasiona mają zwykle ochotę kiełkować, toteż wtedy tłoczenie chyba nie jest najlepszym pomysłem. Najlepszą porą jest tradycyjnie okres wigilijny i okres karnawału. Im dalej w stronę Wielkanocy, tym gorzej.

      Mąka do biszkoptów? To ciekawy pomysł.

      PS. Teściu obiecał, że mi zrobi silnik wolnobieżny, ale jest zapracowany, więc spodziewam się, że to nastąpi pod koniec sierpnia.

  10. Rafał mówi:

    Witam ponownie
    Jeżeli siemię lniane idzie ciężko że aż cała maszynka skrzypi to je zwilżam, powiedzmy 40-50ml na 1kg materiału-to zależy jak ciężko idzie. Kawał chłopa ze mnie nie jest ale daję rade raz w tygodniu wycisnąć sobie 200ml oleju.Zajmuje mi to nie dłużej niż 25min. Zauważyłem, że lepsze jest siemie, które jest stosunkowo drobne, ale nasionka są takie okrągłe, jakby nabite miąższem, takie pełne, a nie duże ale płaskie. Myślę, że te płaskie mają większy stosunek łuski do miąższu i dlatego ciężko idą i mało oleju w nich jest.
    Jaka powinna być wilgotność siemienia to nie wiem, ale myślę, że więcej niż 8%, gdyż to są parametry dla wyciskarek przemysłowych, a tam jest przykładana większa siła.
    Piszczcie swoje spostrzeżenia to może dojdziemy do ciekawych wniosków i wymienimy się spostrzeżeniami.
    Pozdrawiam
    Rafał

    • alchymista mówi:

      A z lnu złocistego próbowałeś? Sam len jest b. smaczny, ale drogi jak pieron.
      A propos: wysiałem w ogródku lniankę, ciekawe jaki będzie z niej olej.

  11. Rafał mówi:

    A i jeszcze do kolegi, co chce silnik montować-pomyśl, żeby podkładkę oporową zastąpić jakimś łożyskiem oporowym, może się znajdzie jakieś małe z innego urządzenia, bo ci się maszynka ukręci, bo przecież nie będziesz czuł, a do silnika nie jest przystosowana.
    Pozdr

  12. Rafał mówi:

    Ze złocistego nie próbowałem
    No ja kupuje na rynku po 4zł. Co prawda facet mówi, że ma ciągle tą samą odmianę, ale bywa różnie. Czasem pójdzie a czasem trzeba zwiększyć wilgotność.
    Pozdr

  13. EAnna mówi:

    Dzisiaj następna próba z olejem lnianym. Dwa dni temu dolałam do 0,5kg siemienia 35ml wody. W efekcie wilgorniść wzrosola z 6 do 12,5%.
    Kręcenie korbką było niestety masakryczne. Wydajnośc b. dobra, ale po podwójnym przepuszczeniu przez praskę.
    Otóz z 0,5kg siemienia o wilgotności 6% uzyskałam 208 gramów oleju. Stanowi to 41,6%.
    Jeszcze jeden problem wyskoczył. Mimo bardzo starannego nasmarowania podkładki, po wyciągnięciu ślimaka okazałao się, że w rejonie podkładki zgromadziła się czana maź, co świadczy o ścieraniu się elementów metalowych.
    Dzisiaj usłyszałąm od obsługi, że olej lniany jest faktycznie zdrowy, bo po jego wyciśnięciu zmienia się metabolizm a wszystkie toksyny wydalają się z potem.

    • alchymista mówi:

      Mam wrażenie, że wiekszość olejów zimno tłoczonych ma właściwości lecznicze. Olej winogronowy – dezynfekuje. Olej z orzechów włoskich – dezynfekuje. Oliwa – dezynfekuje. Warunek prawidłowego działania oleju jest tylko jeden: musi być bezwzględnie świeży.

      Inna refleksja moja jest taka, że większość substancji roślinnych (i niektóre zwierzęce) ma właściwości lecznicze, ale pod warunkiem, że zostały wyprodukowane domowymi sposobami.

      Gratuluje wyników tłoczenia oleju lnianego, mimo problemów.

    • Rafał mówi:

      No to wydajność rewelacyjna, ja tyle uzyskuję z kilograma, ale przepuszczam tylko raz.
      Mnie też robi się ciemna maź narazie nie zauważyłem, żeby elementy się mocno zużyły

  14. EAnna mówi:

    Mista,
    ostatnie zdanie mojego poprzedniego posta było żartem.
    Przytoczyłam żartobliwą opinie mojego męża, który w pocie czoła kręcił korbą i jako źródło zdrowia podał intensywny wysiłek fizyczny towarzyszący procesowi tłoczenia.
    Prozdrowotne włąściwości świeżo tłoczonego oleju są oczywistą oczywistością. Dalatego warto mieć taką prasę w domu.
    Nadal mam nadzieję, że wypowiedzą się osoby mające większe doświadzenie w doborze parametrów tłoczenia i podzielą się tą wiedzą.
    Pozdrawiam
    EAnna

  15. Rafał mówi:

    Witam
    Niedawno zakupiłem na allegro łożysko oporowe pasujące do Piteby zamiast tej podkładki i wczoraj je wypróbowałem-naprawdę super sprawa, o wiele lżej się kręci.
    Zakupiłem ją od gościa, od którego kupiłem prasę na allegro.
    Jeżeli administrator pozwoli, to wkleję link.
    Pozdrawiam

  16. darek mówi:

    mam pytanie-ile orzechow liczac w kilogramach potrzebuje na litr oleju,

  17. Rafał mówi:

    Napisz jeszcze o jakie orzechy Ci chodzi??

  18. vitis mówi:

    Ostatnie dwa dni, to mój debiut prasą Piteba. Przygotowałem ponad 2 kg orzechów włoskich (4 dni łuskania!), których mam zawsze nadmiar. Wczoraj, po zapoznaniu się w tym artykułem i Waszymi komentarzami (oraz instrukcją producenta) przystąpiłem do tłoczenia. Faktycznie, kapiący olej sprawił nam wiele radości. Zebraliśmy ok. 1,5 l oleju, który się teraz klaruje. Jest wyśmienity, a naturalna gorycz tych orzechów pozostała w makuchach. Dzisiaj próbowałem przepuścić te makuch po raz wtóry przez prasę, ale już nic nie kapało.
    Wczoraj jeszcze próbowałem wyciskać olej, z orzechów ziemnych niesolonych (nie wiem czy były prażone, być może), ale nic, poza masłem orzechowym wychodzącym ze wszystkich stron nie udało mi się uzyskać. Może ktoś wie co zawiodło? Potem spędziłem dość dużo czasu na czyszczeniu wszystkiego. Sadza pozostała w niektórych miejscach, mimo, że używałem kolorowego oleju (firmy Lux, Częstochowa). Może ktoś polecić lepszy? Po ok. 3 godzinach pracy zużyłem ok. 50 ml tego oleju parafinowego.
    Miałem jeszcze przygotowane siemię lniane (firma Makar, pochodzenie Rosja), ale po Waszych komentarzach pomyślałem, że nawilżę trochę te nasiona przez noc. Dodałem ok. 50 ml wody do 1 kg nasion. Nasiona miejscami zlepiły się, mimo, że starałem się je przemieszać w tym worku. Dzisiaj, z pewnymi obawami przystąpiłem do tłoczenia siemienia lnianego. I… byłem mile zaskoczony. Producent prasy zaleca włożenie śruby do mufki, ale pozostawienie otworów całkowicie otwartych. Szybko przekonałem się, że to się u mnie nie sprawdza – całe nasiona wychodziły otworami. Dokręciłem więc śrubę zamykając większość prześwitu otworów i wtedy było dobrze. Pierwsze tłoczenia dało ok. 200 ml oleju. Makuchy zawróciłem, jeszcze bardziej przykręciłem śrubę i otrzymałem drugie tyle oleju. Wtedy makuchy już były całkiem brązowe (bez żółtawych centków jak przy pierwszym mieleniu) i twarde jak z orzechów włoskich.
    Drugie tłoczenie wymagało wbrew pozorom mniej siły.
    Ja używam prasy z wcześniej wspomnianym łożyskiem, które niestety rozsypuje się i trzeba pilnować, żeby nie pogubić kuleczek, ale na pewno jest ono bardzo pomocne.
    Podsumowujące prasa jest rewelacyjna, choć ma swoje wady (sporo przygotowań i mycia), wymaga praktyki, własnej optymalizacji i ciągłej pracy (nie można przerywać „kręcenia”). Polecam prasowanie orzechów włoskich na początek – dają wiele oleju, który stosunkowo łatwo się wyciska. To tak na zachęcenie 🙂 Ja używałem własne orzechy po 9 mies. przechowywaniu w suchym garażu.
    Dziękuję za Wasze komentarze i pozdrawiam!

    • alchymista mówi:

      @Vitis
      Proponuję udać się do sklepu z dewocjonaliami i zakupić baniak oleju parafinowego do świec kościelnych. On nie kopci, ale też ma wadę – grzeje niedostatecznie moim zdaniem. A więc tutaj mamy zagwostkę co zrobić. Ostatnio nie tłoczyłem nic, ale od września…

    • darek mówi:

      vitis,ja tez planuje kupic taka wyciskarke(w planach mam kupienie elektrycznej)i wyciskac orzechy,mozesz mi owiedziec czy klarujesz to w zamknietej butelce?i w lodowce?i czy tloczac olej np.dwie godziny trzeba caly czas podgrzewac tube?i jak dlugo trzeba ja podgrzewac przed rozpoczeciem tloczenia?rozdrabniasz orzechy przed wyciskaniem?sorry za tyle pytan ale mam nadzieje ze odpowiesz.pozdrawiam

    • vitis mówi:

      @mista – Ten olej kupiłem właśnie w sklepie z dewocjonaliami. Cóż, poszukam innego.
      @k – Spokojnie, wszystko opanujesz. W zestawie jest instrukcja, zalecają 10 min ogrzewania przed kręceniem. Dalej większość czasu ogrzewałem, ale to tak na wyczucie. Parę razy wiatr zdmuchnął płomyk, po kilku minutach go zapaliłem. Sprawdzałem czy wychodząca wstęga makuch jest ciepła i to chyba jest najlepszy test. Najgorzej to przerwać pracę i jeszcze przerwać ogrzewanie, wtedy prasa się zapcha… i trudno ją wskrzesić.
      Tak, orzech trochę potłukłem młotkiem. Ale teraz wiedzę, że wszystkie te sproszkowane orzech wychodzą razem z olejem i stanowią osad, więc najlepiej proszku nie wsypywać do prasy.
      Powodzenia!

    • kark mówi:

      Jeśli chodzi o siemię lniane producent zaleca zamykać śrubą większą część otworów przez które wychodzą makuchy, ja dolewam ok.70ml wody na kg lnu- należy go dokładnie wymieszać aż stanie się sypki i wtedy się nie zbryli. Moim zdaniem najciężej idzie tłoczenie własnie lnu, rzepak o wiele łatwiej a słonecznik i dynie b. łatwo. Łożysko oporowe używam za każdym razem- duzo ułatwia wyciskanie oleju

  19. Adam Machaj mówi:

    Witam. Mieszkam w Chinach i tu maja identyczne maszynki tak wiec nie wiem kto kogo skopiowal ale nawet sruby takie same, ale towar jest lepiej zapakowany niz ten w Polsce. Mniejsza oto. Dzis zaczalem wyciskanie bez podgrzewania tuby i szlo kiepsko. Mam siemie lniane z Polski (ja je mam juz rok) i kupilem z Mongoli jeszcze pare kilo wsylkowo. Mam do Was takie pytanie: skad wiecie jaka jest wilgotnosc ziaren lnu, jak to sprawdzacie? Ktos wyzej pisal 8%, 12% ale jak ja mam to wiedziec. Czy konieczne jest podgrzewanie tuby? Jak krecilem to sama sie rozgrzala sie do jakis 30-40 stopni. Jutro dzialam dalej. Pozdrawiam z Changsha, prowincja Hunan.

    • alchymista mówi:

      Gratuluję bloga, Panie Adamie! Czy może Pan więcej o ziołach i ziołolecznictwie? Chętnie podlinkuję.
      W tłoczeniu lnu mam niewielkie doświadczenie, ale zaglądają tu koneserzy tego oleju…

    • Adam Machaj mówi:

      No to czekamy na koneserow a tak przy okazji zapytam Pana jak z innymi olejami. Czy trzeba podgrzewac tube? Kolejna sprawa to czy mozna zjesc te wytloki co zostana i mysle ze tak bo skoro mozna zjesc cala pestke to i mozna wytloki ale pytam na wszelki wypadek.
      Ja bede tez cisnal olej kokosowy (dobry tez jako krem do skory i do smazenia bo odporny na wysokie temp.).

      Co do postow na moim blogu odnosnie ziololecznictwa w Chinach to nie mam nic takiego ale bede to mial na oku i jak bedzie okazja to cos napisze.

      Pozdrawiam.

    • alchymista mówi:

      Próbowałem oleju ze słonecznika (pyszny) i z orzechów (wspaniały). Czekam aż lipy będą miały orzeszki, bo z tych maleńkich orzeszków wyciskano dawniej olej, ponoć bardzo dobry. Niektórzy desperaci próbują wyciskać olej z żołędzi ), ale na razie myślę, że to jakaś ściema. U mnie żołędzi pełno, więc chyba spróbuję…
      Kto ma winogrona i wyciska sok mógłby tez pozyskać wartościowy olej z pestek. Niestety an razie winorośl mi nie owocuje…
      Tak, tubę trzeba podgrzewać niestety. To z kolei wymaga oleju nie kopcącego dobrej jakości (u nas takie są w sklepach z dewocjonaliami). Z drugiej strony niekopcący olej niedostatecznie podgrzewa tubę i tu jest mała kwadratura koła jak na razie. Pewnie jak będą już świeże orzechy i inne ziarna postaram się rozwiązać ten problem (kwestia łożyska z kulkami – kupiłem, ale jeszcze nie próbowałem).
      Wytłoki? No to ma Pan mocne zębiska! 😉 Twarde jak kamień. można nimi karmić ptaki – żrą jak opętane. Nie widzę, aby im to szkodziło, no ale żeby w Chinach ktoś Pana nie oskarżył o podtruwanie zwierzyny 😉

      Koniecznie ziołolecznictwo no i taoizm religijny, oczywiście 🙂 Mile widziane rozmowy z wyznawcami, zdjęcia ze świątyń itp 🙂

    • kark mówi:

      Zazwyczaj wysuszone nasiona mają ok 7-9% wilgotności. Wskazane jest podgrzewanie tuby przynajmniej na początku a nakrętka powinna powinna być na tyle gorąca , że jak się ją dotknie i chwile dłużej przytrzyma to parzy..

    • Wojciech Zborowski mówi:

      Potwierdzam, że produkt pod nazwą Piteba z Holandii jest podróbką oryginalnej ręcznej wyciskarki do oleju produkowanej w Chinach.
      Oryginały ręcznych i o wiele wygodniejsze i skuteczniejsze domowe prasy są oficjalnie z podatkiem Vat sprzedawane w Polsce przez BHZ Centrako w Oleśnicy i przez sklep internetowy http://www.energiazdrowia.pl
      Polecam głownie elektryczne prasy do oleju czy soków..

    • alchymista mówi:

      To bardzo ciekawe, ale czy ma Pan dowody na to, że piteba jest podróbką? To trochę na wyrost oskarżać konkurencję, a nie podawać żadnych dowodów. Od kiedy Chińczycy produkują swoją prasę? Czy wynalazek został opatentowany?
      Zwracam uwagę, że piteba jest u nas łatwo dostępna przez internet, z dostępnością chińszczyzny jest o wiele gorzej. Na podanej przez pana stronie nie widzę wyciskarek do soków. Jeżeli Pan nie poda właściwego linka uznam komentarz za spam i go usunę.
      Zaznaczam, że w tej sprawie nie mam prywatnego interesu, ale skoro Pan poruszył ten temat jako przedstawiciel konkurencji, to proszę podać dowody.

    • Rafał mówi:

      Witam
      Ja kupiłem na allegro w Polsce(pisałem o tym wcześniej i podałem adres). Sprzedawca wystawia faktury VAT i niema w tym nic dziwnego, skoro jest przedsiębiorcą.
      Prasa Piteba z Holandii jest dostępna na rynku od kilku lat a pierwsze informacje i filmy na temat tej wyciskarki z Chin pojawiły się kilka miesięcy temu.
      Na stronie piteba.com można się dowiedzieć, że nazwa produktu jest zastrzeżona dla producenta a sam produkt opatentowany, oczywiście wszystko na terenie UE.
      Wszedłem na stronę tego BHZ Centrako i tam też nic nie ma i jak otworzyłem kolejną stronę, gdzie niby miały być opisy produktów, to mój antywirus mnie tam nie wpuścił, bo jest zainfekowana!!!
      Osobiście mógłbym polecić lepszy sklep internetowy ze zdrową żywnością i tego typu artykułami, niż podany powyżej, ale chyba nie o tym jest to forum.
      Myślę, że Holandia to jeden z przodujących krajów pod względem ekologicznego i zdrowego trybu życia, czego raczej nie powiedziałbym o krajach dalekiego wschodu i wybrałbym holenderski produkt:)
      Pozdrawiam

  20. Adam Machaj mówi:

    Widze ze jak piszemy jako „odpowiedz” to u mnie sie potem zle wyswietla wiec pisze jako nowy komentarz. A jakby uzyc zwyklej swieczki zamiast tej mini lampy olejowej? Czy ktos z Panstwa wyciskal kokosy?

    Co do mojego bloga to nie bede tu zasmiecal i wrzucal linkow ale mozna znalezc wpis „Religia w Chinach” i „W kontakcie z Niebem” , „Jak ocalilem dwa chinskie psy oraz zywy dowod na reinkarnacje” – to jest jakos w temacie religii.

    • alchymista mówi:

      Tak, to nie działa w sposób doskonały. ucinało lewy margines, więc zmieniłem zakorzenianie komentarzy – stąd pewnie problem.
      Myslałem o świeczce, ale obawiam się, że dzisiejsze świeczki kopcą jeszcze gorzej. Poza tym są robione już nie ze stearyny, ale (jak słyszałem) z jakichś odmian plastiku, a więc można się nieźle tego dymu nałykać.
      Nie wyciskałem kokosa, choć to chyba byłoby jak masło, więc nie wiem czy piteba da radę…
      Dziękuję za tytuły artykułów, chętnie zajrzę…
      Na razie dobrej nocy!

    • zibi mówi:

      Dlaczego nie można używać denaturatu do podgrzewania tuby? Za moich czasów powszechnie był on stosowany w pracowniach chemicznych itp.

    • alchymista mówi:

      Nie wiem, ale obawiam się, że zakopciłby tubę. Poza tym denaturat bardzo szybko się wyczerpuje. Używałem kiedyś kuchenki denaturatowej i nie mogłem niczego ugotować bez uzupełnienia paliwa. Pochodne nafty są o wiele bardziej wydajne.

  21. EAnna mówi:

    Wilgotność ziaren: odważone 100g siemienia lnianego należy powoli wyprażyć na patelni. Ubytek wagi to wilgotność w %. Tegoroczny len pojawi sie dopiero we wrześniu.

  22. Rafał mówi:

    Witam
    Czy robi ktoś olej z dyni?Nasiona łuskane czy nie łuskane?
    Ja kiedyś próbowałem z dyni łuskanej i wszystko stanęło jak kamień, ale wtedy nie miałem jeszcze łożyska i nie wiem czy próbować jeszcze raz.
    Ja zrobiłem olej z czarnuszki i czekam na dostawę ostropestu, bo z niego też się robi bardzo zdrowy olej.
    Chciałbym zrobić olej z pestek moreli, ale się troszkę obawiam, bo pestki same w sobie są trujące i nie wiem czy można tłoczyć i bezpośrednio spożywać olej czy pestki wymagają wcześniej jakiejś obróbki.Jak ktoś coś wie na ten temat, to bardzo proszę o wypowiedź
    Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      @Rafał
      Próbowałem z dyni niełuskanej, ale nic z tego nie wyszło.
      Powiem coś może zabawnego. Dawno, dawno temu chciałem wynaleźć naturalny środek antykoncepcyjny dla panów. Przeczytałem, że pestki moreli są w tym niezłe – ale bez gwarancji, rozumiecie sami 😉 Za działanie antykoncepcyjne miał odpowiadać zawarty w pestkach gossypol. Potem odkryłem przez zupełny przypadek, że gossypol odkrył pewien Polak o nazwisku (nomen omen) Marchlewski.
      Tak czy owak. Jadłem pestki moreli i absolutnie mi nie zaszkodziły. Smak miały przyjemny, zapach pistacji. Mniam! Czy miały działanie antykoncepcyjne tego stwierdzić na 100% nie mogę 🙂
      Niemniej jednak czytam tu i ówdzie ostrzeżenia, więc proszę na własną odpowiedzialność. Miałem kolege, który bez żenady jadł pestki śliwek węgierek. Ja bym się jednak trochę obawiał.
      Dieta Hunzów (kiedy jeszcze nie byli zdeprawowani przez państwo pakistańskie) zawierała sporo nasion moreli, przy czym oni specjalnie dążyli do wyhodowania odmian, których pestki pozbawione są goryczki. Rzekomo miało to pozbawić je kwasu pruskiego.
      Skoro przy temacie antykoncepcji jesteśmy, to gdzieś czytałem, że olej bawełniany ma wybitne właściwości w tym kierunku. Podobno to tłumaczy stosunkowo niski przyrost naturalny wśród niewolników w południowych stanach USA przed secesją…
      Ostropest u mnie rośnie, ale tylko trzy krzaczki. Mam nadzieję posadzić go więcej…
      Dobry ten olej z czarnuszki?

    • Adam Machaj mówi:

      A ja slyszalem, ze te pestki to tzw. witamina B17 i ze sa bardzo zdrowe i nie szkodza zdrowym komorka ale za to zabijaja komorki rakowe prawie 100% skutecznie. Latwo te info wyszukac w necie. Cytat z jednego artykulu: „Aktywny składnik witaminy B17 z pestek moreli, znany jako letril lub amigdalina.”

    • alchymista mówi:

      Racja, poprawiam się. Chodzi o amygdalinę jako środek dla kobiet. Gossypol natomiast dla mężczyzn i występuje w nasionach bawełny (O gossypolu składniku nasion bawełny przez Leona Marchlewskiego, w: Rozprawy Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii umiejętności w Krakowie, Kraków 1898, tom. XXV).
      Ale pestki moreli naprawdę jadłem i moja ówczesna pani też 😉

  23. Wojciech Zborowski mówi:

    Witam,

    Podaję link

    Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      Panie Wojciechu, zatwierdziłem komentarz z linkiem, bo przynajmniej mamy porównanie cenowe. Reklama użyta przez Państwa firmę na stronie wydaje się grubo na wyrost, no ale nie będę się wyzłośliwiał. To urządzenie wymaga sporego zaangażowania technicznego (deseczki, śrubki, kątowniki) i przytwierdzenia do stołu, o czym pisałem we wpisie. Łudzenie ludzi, że sobie postawią to przy zlewie, będą kręcić jak młynkiem do kawy i wycieknie im olej, to… no wie Pan… 😉
      Nadal nie wykazał Pan oryginalności rozwiązania chińskiego w porównaniu z holenderskim.

  24. Rafał mówi:

    Facet z Holandii jak pisze na swojej stronie produkuje te prasy od chyba 8lat, ja o jej istnieniu wiem od min.2lat a na stronie spod tego linku jest napisane, że mała prasa, to nowy produkt firmy Gemco, więc co jest czego podróbą??Poza tym jest droższa o 200zł!!
    Myślałem, że na tym forum będziemy sobie pomagać i wymieniać się doświadczeniem a nie umieszczać reklamy. Jakby coś, to mam auto na sprzedaż:)

    • alchymista mówi:

      Rafał, jestem za wolnością słowa i dostępem do informacji. Istotnie ta chińska wyciskarka jest droższa i prawdopodobnie nie jest oryginalnym patentem. Myślę, że zakończyliśmy sprawę; więcej komentarzy na temat tej „chińskiej oferty” już nie puszczam, bo byłoby to bezcelowe.

  25. Rafał mówi:

    No to teraz na temat-czy robiłeś już ten olej z orzeszków lipy?
    Czy obierasz je z łupiny i wyciskasz same „serca” czy razem z łupiną?
    I kolejne pytanie-czy twoja prasa została zmechanizowana??

    • alchymista mówi:

      Niestety jeszcze nie. Przyglądam się tym orzeszkom na lipie i jedno mogę powiedzieć, że są to właściwie nasionka wielkości nasionek lnu. Ale są już zupełnie suche i chyba czas spróbować 😉 Może w niedzielę. Zdam dokładną relację. 🙂
      Zauważyłem, że zdejmowanie tych łupin nie miałoby sensu, bo owoc i nasionko jest i tak zbyt małe…
      Prasa jeszcze nie została zmechanizowana, bo Teściowi brak jakiejś ważnej części, a i tak ma moc roboty. Ale nie tracę nadziei. 😉
      A jak z nasionami moreli?

  26. darek mówi:

    chcialem zapytac Was czy klarujecie olej w szklanym opakowaniu i zamkniety czy otwarty?ktos probowal wyciskac olej konopny?i jaka jest temperatura oleju na wyjsciu z piteby?

  27. Rafał mówi:

    Ja wstawiam olej w szklanym zamkniętym słoiku do lodówki.Zamknięty dlatego, że kontakt z tlenem niekorzystnie wpływa na olej a konkretnie na kwasy omega 3.
    Temperatury nie mierzyłem, ale jak się podstawi palec pod wyciekający olej, to ten jest lekko ciepły, więc myślę, że więcej niż 35-40stopni nie ma.

  28. Rafał mówi:

    Do Alchemisty-jeszcze tych pestek nie tłoczyłem, ale ostatnio mi brakuje czasu, jak wycisnę to napiszę.pozdrawiam

  29. Jacek mówi:

    Witam!
    Czy wyciskał ktoś olej z ostropestu? Czy ciężko się wyciska?
    na jaką wydajność można liczyć?
    pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      W przyszłym roku posieję ostropestu ile się da i zobaczymy. Jest bardzo dekoracyjny, a jakie właściwości ma olej?

  30. vitis mówi:

    Olej z orzechów włoskich jest świetny, używamy go do wszelkich sałatek, do ziemniaków i innych potraw. Często mieszam go z olejem lnianym i to zestawienie całkowicie zastąpiło oliwę z oliwek w naszej kuchni. Z orzechów zostaje jednak sporo osadu. Nie wyrzucam go ale też używam go jako dodatek do potraw. Dzisiaj np. taką pastę orzechową dodałem do ciasta na gofry. Gofry wyszły bardzo udane. Polecam wszystkim. Ot, takie mniej techniczne, a bardziej kuchenne impresje olejowe.

    • alchymista mówi:

      Wczoraj po długiej przerwie wyciskałem olej ze słonecznika (razem z łuskami). Próbowałem zastosować silnik dostarczony mi przez Teścia, ale na razie próba nieudana – pas transmisyjny ślizgał się i nie chwytał ślimaka… Natomiast łożysko sprawdza się znakomicie! Tłoczenie szło bardzo sprawnie i szybko nad podziw.

  31. darek mówi:

    vitis,mozesz napisac ile oleju orzechowego wyciskasz z kilograma?

    • vitis mówi:

      Z orzechów włoskich wyciskam ok. 0,6 l oleju z kilograma łuskanych. Ale sporo jest w nim osadu, więc takiego sklarowanego oleju wychodzi potem ok. 0,4 l.
      Ten osad – maź wykorzystuję też. Ostatnio piekliśmy parę ciast, w których masło zastąpiliśmy częściowo lub całkowicie tą mazią (osadem) oraz klarowną oliwą.

    • alchymista mówi:

      Dodam, że z NIEŁUSKANEGO czarnego słonecznika wychodzi z 1kg około 300 ml oleju, przy czym 1/3 to osad. Osad ten można przesączyć w ten sposób, że do sitka kładzie się papierowy ręcznik i wlewa się osad. Dzięki temu można odzyskać nieco czystego oleju. Dzisiaj spróbuję wycisnąć rzepak.

  32. sylwia mówi:

    Witam,
    czy ktoś wyciska olej z nasion dzikiej róży?
    pozdrawiam

  33. Jacek mówi:

    Rzepak dosyć łatwo się tłoczy. Z 2,5kg w ciągu godziny można uzyskać ok 1 litra oleju. Czy ktoś wie czy na takim oleju można smażyć? Spotkałem się bowiem z opinią, że taki olej ma niższą temperaturę dymienia niż rafinowany.

    • alchymista mówi:

      Kupowałem rzekomo tłoczony na zimno olej rzepakowy i bardzo był dobry do smażenia. Frytki robiłem 🙂

    • kark mówi:

      Podobno do smażenia najlepsze są oleje rzepakowe rafinowane a uzyskane z tłoczenia na zimno się nie nadają.

    • alchymista mówi:

      Nie wiem jak to jest w świetle nauki, ale frytki smażone na tym oleju są bardzo smaczne. Smażyłem warzywa, natomiast nigdy nie smażyłem mięsa – tu może być inaczej.

  34. Rafał mówi:

    Cześć,
    Z olejami zimnotłoczonymi niefiltrowanymi, czyli spod takiej naszej Piteby, pojawia się ten problem przy smażeniu, że zawierają poza olejem stosunkowo sporo innych składników organicznych obecnych w nasionach, a mam tu na myśli białko, troszkę cukrów oraz witaminy i właśnie te składniki rozkładają się szybko podczas smażenia, wpływają na niższą temperaturę palenia i niestety produkty ich rozkładu nie są najzdrowsze-to tak z naukowego punktu widzenie. Ale fakt jest faktem-placki ziemniaczane na moim oleju rzepakowym są „debeściarskie” i doszedłem do wniosku, że jak piję te oleje, które wycisnę, to mogę sobie pozwolić czasem na coś niezdrowego.
    A tak na marginesie-smażenie na czymkolwiek czy nawet bez, jest niezdrowe i jest to fakt poparty naukowo, lecz smażymy, bo tak jest smaczniej.
    Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      Tak, coś niecoś też obiło mi się o uszy w sprawie smażenia. Podobno tylko smażenie w woku (gdy stosunkowo małą ilość oleju się używa) jest dopuszczalne. Zastanawiam się skąd w ogóle wziął się zwyczaj smażenia, może z oszczędności paliwa. Przecież pierwotnie najlepszą metodą było pieczenie (w żarze lub na wolnym ogniu), przy czym grillowanie nie jest najlepsze, bo na mięsie osadza się sadza z węgla. Należałoby więc używać drewna brzozowego, które jest najczystsze.
      Stałem się fanem oleju słonecznikowego, który dodaję dla smaku do wszystkiego. Jest prosty w tłoczeniu (nie trzeba obierać łusek), nasiona są bardzo wydajne. Próbowałem wczoraj tłoczyć rzepak, ale nic z tego – makuchy wychodzą, a oleju tyle co kot napłakał. Może przesuszone nasiona?

    • Jacek mówi:

      Witam!
      Może faktyczne masz przesuszone nasiona. Ja regularnie tłoczę z rzepaku i twierdzę, że to jeden z łatwiejszych do obróbki surowców a jego orzechowo-słonecznikowy smak jest rewelacyjny. Szkoda, że nie powinno się na nim smażyć bo myślałem, że zastąpię nim olej kupny rafinowany.

  35. Rafał mówi:

    Witam
    Mnie też rzepak idzie rewelacyjnie i myślę, że masz raczej za mokre nasiona i olej się nie może uwolnić, bo gdyby były za suche to by makuch stanął kołkiem.
    Do Jacka:ja i tak wolę smażyć na oleju, który wycisnę, tylko staram się nie smażyć zbyt długo i na mocnym ogniu

  36. zibi mówi:

    W przypadku tłoczenia oleju z lnu jeszcze do września nie miałem problemów. Teraz po zaopatrzeniu się w nową partię nasion praktycznie nie mogę go wycisnąć. Najpierw olej wychodził razem z makuchem.,tuba zaczęła się bardzo grzać. Jak dokręciłem śrubę to ziarna się cofały i zapychały wylot oleju. Postanowiłem wysuszyć nasiona na suszarce do grzybów i efekt był taki ,że olej leciał lecz zdecydowanie mniej niż jeszcze we wrześniu a makuch był w postaci proszku. Rozsypywał się. Czy jest możliwe ,że „moja” piteba się ” stępiła zużyła „.Zrobiłem na niej ze dwadzieścia litrów oleju. p.s. Napęd elektryczny obroty 50 obr/min i nic w tym nie było zmieniane. Nawet nie ma takiej możliwości.Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      Nie wiem. Ja miałem ostatnio taki sam problem z rzepakiem.
      Używam napędu ręcznego.
      Nie wiem jak wygląda Twoja maszynka, ale nie wydaje mi się, żeby mogła się zużyć. Konstrukcja toporna i prosta jak budowa cepa. Przy okazji polecam łożysko oporowe.

    • zibi mówi:

      Łożysko używam.Trzeba uważać na kulki.Grzeje mi się tuba przy wylocie.Spróbuję teraz namoczyć nasiona.Ciekawe co z tego będzie.

    • kark mówi:

      U mnie ślimak u podstawy jest z haratany i mocno zrysowany- stało się tak jak jeszcze przed stosowaniem łożyska oporowego. Ciekawe czy jest możliwość zakupienia poszczególnych podzespołów np. ślimaka

  37. Rafał mówi:

    Dziś w laboratorium używa się palników gazowych, bo opary z denaturatu są toksyczne

  38. Rafał mówi:

    Ja myślę, że gdy nasiona cofały Ci się do wylotu to nasiona były za mokre, a gdy szło ciężko i makuch się nie zbijał to je przesuszyłeś.
    Ja miałem podobnie, lecz kupiłem za suche i je zwilżałem i wszystko działa.
    Też już na swojej Pitebie zrobiłem „kilka” litrów i zużycia nie zauważyłem.Łożysko polecam, naprawdę usprawnia robotę

  39. kark mówi:

    Można coś więcej na temat tego napędu elektrycznego? Ja też już trochę litrów oleju lnianego ukręciłem ale wszystko siłą rąk, może czas pomyśleć o ułatwieniu.. Za jednym zamachem tłoczę ok 1litra oleju i muszę przyznać że pot po plecach się leje.

    • alchymista mówi:

      Z łożyskiem naprawdę jest lepiej.
      Co do napędu elektrycznego, to będę dalej próbował. Silnik jest, tylko pas transmisyjny się ślizgał, ale teraz kupiłem nowy i zobaczymy.

  40. Rafał mówi:

    Na 1 kg nasion wlej 50ml wody, dobrze wymieszaj i poczekaj min.24h a jak masz czas to 48h
    Zwykle ten zabieg pomaga, a jak nie to należy powtórzyć .
    PS.a smród denaturatu to też H2O iCO2
    Pozdr

    • zibi mówi:

      Spróbuję namoczyć te nasiona. Co do smrodu czy jak kto woli specyficznego zapachu to kwestia gustu. Jeden woli zapach parafiny drugi denaturatu.

    • alchymista mówi:

      @zibi
      z innej beczki. Zrobiłem majonez z oleju słonecznikowego. Z-N-A-K-O-M-I-T-Y! 🙂

  41. zibi mówi:

    Czy macie namiary na dobre siemię lniane pod kątem wyrobu oleju za pomocą wyciskarki PITEBA ?

    • alchymista mówi:

      Jeśli pytasz o taki len, który zawiera dużo omega-3 (jak to jest zalecane w diecie wysokobiałkowej), to nic o tym nie wiem.
      Trzeba pracować u podstaw. Dawniej pola były niebieskie od lnu. Dzisiaj importujemy go z Indii, gdzie wkracza GMO. Póki sami sobie nie wysiejemy polskiego lnu, dostosowanego do polskiego klimatu, nie będziemy mieli.

  42. krzysztof mówi:

    Witam
    Przeglądnąłem wszystkie komentarze i przychodzi mi na myśl pytanie:
    – Starodawna metoda tłoczenia oleju z lnu rozpoczynała się od rozdrobnienia ziarna, a dopiero potem następowało tłoczenie /wybijanie/.
    Czy ktoś z Was próbował w ten sposób, z rozdrobnionym siemieniem?

    Mielenie ziarna świetnie wychodzi w młynku do kawy, więc gdyby ktoś spróbował to proszę o opinię.

    • alchymista mówi:

      Nie próbowałem. Można by spróbować, tylko po co. W starodawnych metodach używano innych narzędzi, np zgniatano ziarno pomiędzy dwoma balami drewna (widziałem takie urządzenie w muzeum rolnictwa w Szreniawie). Oczywiste, że przy tak małym ziarnie konieczne było jego rozdrobnienie. Tutaj nie ma to większego sensu, bo ślimak i zgniata i rozdrabnia.

  43. Krzysztof mówi:

    Dzięki
    Pytam bo może zwiększyłoby to ilość uzyskanego oleju.
    A czy faktycznie możliwe jest przerobienie takich ilości surowca jak podająns stronie PITEBY?

    • alchymista mówi:

      Nie pamiętam co podają. Ja daję radę przerobić do 1,5 kg słonecznika w godzinę, uzyskuję z tego 0,5 litra oleju i zazwyczaj jestem tym trochę znużony. Ostatnio zresztą moje łożysko diabli wzięli, więc będę musiał kupić nowe. Powodem sa kulki łożyska, które systematycznie się gubią podczas czyszczenia; niewiele mi ich zostało 😉

  44. kark mówi:

    Próbowałem raz pokruszyć len przed toczeniem ale nie było wielkiej różnicy..Ja uzyskuję 550ml oleju lnianego z 1.5 kg. Mam problem z korzystaniem z forum z funkcji „odpowiedz”

    • alchymista mówi:

      Ja też mam z tym problem 😉 To jest amatorski blog, a nie profesjonalne forum, niestety, korzystam z oprogramowania na którym sie nie znam. Gdyby teraz zaczął majstrować przy systemie komentarzy, mogłoby wszystko zniknąć, a przecież te komentarze zawierają różne cenne wskazówki. Gdyby jednak wszystko zaczęło działać źle, przeniosę komentarze do odrębnego wpisu, ale na razie niech będzie jak jest.

  45. zibi mówi:

    Co sądzicie na temat koloru oleju lnianego? Podczas poprzedniego tłoczenia po sklarowaniu olej miał kolor złocisty, a teraz po zakupie nowych nasion tegorocznych olej ma kolor złocisty wpadający w zielony .Czy ktoś z Was ma jakieś spostrzeżenia w tym temacie ? Pozdrawiam

    • alchymista mówi:

      Pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że zielony kolor wynika z tego, że użyty len jest „żywy”, np bardzo świeży, może niedosuszony, a może miałby ochotę kiełkować. Ale to tylko przypuszczenie, bo lnu właściwie nie tłoczyłem…

  46. kark mówi:

    Musze się pochwalić, że wczoraj za jednym zamachem wytłoczyłem 2090 ml oleju lnianego;) trzeba przyznać, że wysiłek duży..tak sobie myślę, że PITEBA też wprowadza w błąd kupujących, którzy oglądając filmiki widzą jak łatwo idzie tłoczenie, jak kobieta jedna ręką kręci korbą a olej lniany płynie…

    • alchymista mówi:

      Mam podobne odczucia. Bez łożyska ani rusz, naprawdę. Z łożyskiem zresztą też czasem jest trochę ciężko, ale jednak zdecydowanie łatwiej.
      No mamy epokę feminizmu, więc i kobiety mocarne 😉

  47. krzysztof mówi:

    Witam.
    Mam tą wytłaczarkę od tygodnia i też już kilka litrów oleju nagniotłem.
    Z łożyska korzystam od samego początku, więc nie wiem jak jest bez, ale nawet z nim (łożyskiem) nie jest lekko.
    Z tego powodu już pracuję nad niedużym reduktorem i jak coś z tego wyjdzie to dam znać.

  48. alchymista mówi:

    Na święta życzę wszystkim dobrego masła prosto od baby!
    http://herbarz.alchymista.pl/jak-zrobic-maslo/

  49. darek mówi:

    mam taki maly problem,ostatnio na bazarze kupilem nasiona konopi,byly dwa worki,w jednym mniejsze nasiona a w drugim niemal dwa razy wieksze,oba rodzaje w jednej cenie wiec kupilem te ,mniejsze.Niestety,olej byl kiepski,moze powinienem byl kupic te wieksze?moze Wy,forumowicze,wiecie gdzie kupic dobre nasiona konopi?pozdrawiam i przy okazji-WESOLYCH SWIAT

    • vitis mówi:

      O, konopie! Właśnie ostatnio o tym myślałem jedząc świąteczną tradycyjną śląską zupę z konopi (konopiotka). Też jestem bardzo ciekawy Waszych doświadczeń – czy warto i czy ewentualnie ziarna wymagają jakiegoś wstępnego przygotowania.

  50. krzysztof mówi:

    Idąc za myślą tutejszego Gospodarza postanowiłem założyć „forum miłośników oleju”. Myślę, że coś takiego jest bardzo potrzebne.
    Rzesza tłoczarzy ciągle rośnie, świadomość potrzeby zdrowego odżywiania poprawia się, a więc forum poświęcone olejom może stać się niezastąpionym centrum wymiany informacji.

    Postawiłem forum pod adresem:
    http://olej.raz23.pl
    Teraz istnienie forum zależy wyłącznie od Was – Olejarzy.
    Czy weźmiecie w nim czynny udział wpisując swoje spostrzeżenia, pytania, uwagi, praktyczne porady?
    Czy podzielicie się swoją wiedzą?

    Propozycje odnośnie forum bardzo mile widziane.

    Pozdrawiam i zapraszam wszystkich na forum : Olej – Źródło Zdrowia

  51. zibi mówi:

    Kupiłem nową prasę i wszystkie problemy z tłoczeniem oleju lnianego minęły.Olej leci wytłoki również . Czyli jednak prasa sie zużywa. Napiszę do producenta co on o tym sadzi ? Ciekawe czy można u niego kupić sam ślimak i tubę ?

    • alchymista mówi:

      @zibi, jak Ci odpowiedzą, to napisz co odpowiedzieli – to chyba ważne dla wszystkich.

  52. kark mówi:

    Zibi coś szybko Ci się zużyła wyciskarka, długo na niej chyba nie pracowałeś? Mnie dużemu zniszczeniu uległa podstawa ślimaka- pewnie najdroższa część Piteby, też mnie zastanawia czy można zakupić podzespoły do niej.

    • zibi mówi:

      Przy następnym tłoczeniu użyję „nowego” ślimaka i „starej” tuby i odwrotnie . Zobaczę jaki będzie efekt.Pozdrawiam

  53. alchymista mówi:

    Dodałem ciekawostkę o oleju słonecznikowym. Może dla kogoś to będzie pożyteczne: http://herbarz.alchymista.pl/olej-slonecznikowy-leczy/

  54. darek mówi:

    czy ktos wie gdzie mozna kupic nasiona konopi siewnej do zrobienia troche oleju?

  55. zastosuję opalarkę, po czwarte do napędu może zastosuję wiertarkę lun szlifierkę z regulowanymi obrotami. Znalazłem fachowca, który wytoczy mi taki sam ślimak, o wałku 12, ale aby pasował do łożyska 12X25X9. Problem to łożysko typowe to 15X28X9, ale podobno są o różnych wiankach. Zobaczymy.

    • Coś ucięło Napisałem, że kupiłem. Oraz, że zastanawiam się nad modernizacją. Po pierwsze łożysko, po drugie wymiana śruby na mosiężną, po trzecie do ogrzewania zastosuję opalarkę.

    • alchymista mówi:

      Tak, z łożyskami jest problem. Te które pasują do piteby nie są standardowo produkowane. Prosze o dalsze info jak powiódł się eksperyment. No i warto zajrzeć na forum o olejach (gdzieś w komentarzach jest link).

  56. pith mówi:

    Witam Was.
    Zastanawiam się nad własnoręcznym wykonaniem urządzenia do tłoczenia oleju.
    Mam śrubę ślimakową fi20, dostęp do rur o wszelkich rozmiarach i możliwość gwintowania. Zastanawiam się czy nie będzie to za duża średnica i w związku z tym mam prośbę.
    Chodzi o w miarę dokładne wymierzenie Piteby.
    Czy mógłby mi ktoś zmierzyć średnicę śruby i wewnętrzną średnicę rury w której jest śruba osadzona? Jaka jest jej długość?
    Pozdrawiam

    Ps. Próbowałem zarejestrować się na wskazanym powyżej forum, ale nie ma możliwości wpisania liter z obrazka ponieważ, … nie widać obrazka..

    • alchymista mówi:

      Napisz do mnie mejla, proszę (alchymista@tlen.pl). Jeśli chodzi o forum, to najwidoczniej nie działa Ci javascript. Muisz go uruchomić w przeglądarce (nie wiem jaką masz).

  57. alchymista mówi:

    Ponieważ nie wszyscy zaglądają na forum olej.raz23.pl, więc i tutaj krótka informacja o kłokoczce:

    O oleju tym dowiedziałem się, poszukując roślin miododajnych…
    http://pl.wikipedia.org/wiki/K%C5%82okoczka_po%C5%82udniowa
    http://ciecinski.eco.pl/klok.html
    Patrz także Łukasz Łuczaj, Dzikie rośliny jadalne Polski, 98 oraz Podbielkowski, Słownik roślin użytkowych

    Rzecz chyba warta uwagi, bo choć naturalnie występuje tylko na południu Polski (a i tam rzadko i jest pod ochroną!), jednak zapewne dałoby się go hodować w ogrodzie. Nasiona są jadalne i można z nich tłoczyć olej.

  58. nina mówi:

    A mój naprawił taką wyciskarkę na bazie wiertła. Początkowo były problemy więc dla lepszego działania wiertło musiał napawać (wewnątrz wgłębienia na wióry co zwiększa ciśnienie zgniotu wraz ze zmniejszeniem się miejsca). Nie miał ochoty już na wysiłek więc wkręcił usrojstwo w tokarkę i działa. Aaa i do podgrzewania tego końca teraz używa coś co kiedyś jeszcze mojemu ojcu służyło do klejenia na gorąco dętek – takie przykręcane i zasilane z akumulatora.